wtorek, 15 czerwca 2010

~ Unia polsko-litewska ~

Trzydziestostopniowe upały nie sprzyjają kuchennym rewolucjom. A każdy, kto choć raz miał okazję gotować w gorący, letni dzień wie, że temperatura przy kuchence potrafi sięgać nawet 50 stopni Celsjusza.
I tak jak zimą nie wyobrażamy sobie obiadu bez gorącej zupy i bogatego w kalorie drugiego dania, tak też latem nikt o tym nie pamięta. Wszystkie chwyty są dozwolone i zimna zupa lub miska sałaty z lekkim sosem nikogo nie dziwią.

Podczas minionego tygodnia słońce nie dawało nam spokoju i choć teraz pogoda znacznie się pogorszyła, wierzę, że za kilka dni upały powrócą, a niektórym z Was zapewne przyda się pomysł na ochładzający, ale też sycący posiłek.

Dlatego też proponują sprawdzony i niezawodny zestaw - chłodnik litewski z pieczonymi ziemniakami!





Przepis na chłodnik znajdziecie tutaj. Ja nie odcedziłam wywaru z liści botwinki (całe szczęście, bo o mały włos, a nie byłoby go w ogóle – takie kuchenne perypetie) i zamiast awokado, dodałam ugotowane jajko. Oczywiście wywar jarzynowy możecie zastąpić kostką rosołową (też jarzynową).





Do przygotowania ziemniaków potrzebujecie:
- dowolną ilość małych, młodych ziemniaczków
- suszony tymianek
- zioła prowansalskie
- słodką paprykę w proszku
- sól morską
- świeżo mielony czarny pieprz
- kilka kropel oliwy z oliwek
- 2 ząbki czosnku
Ziemniaczki należy dokładnie umyć, ponieważ nie obieramy ich ze skórki. Następnie trzeba je podgotować w osolonej wodzie aż staną się miękkie (ok. 15min). Potem wykładamy ziemniaki do żaroodpornego naczynia, skrapiamy oliwą, wkrajamy czosnek i posypujemy dużą ilością przypraw. Wstawiamy naczynie do nagrzanego do 200st. piekarnika i czekamy aż skórka się zarumieni.



Jak chłodnik będzie zimny a ziemniaki gorące i przypieczone, to znak, że już najwyższy czas zasiąść do stołu. Smacznego!



6 komentarzy:

  1. z ziemniaków można też zrobic nieco inny użytek ;) jako wieczorowa przekąska są jeszcze pyszniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. powrót do lat dzieciństwa!
    tutaj takich rzeczy nie znają ;(

    jak zwykle wygląda pysznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Masza ja chcę jeszcze raz ziemniaczki!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. A gdzie jest "tutaj"? Czyżbyś już gdzieś wyjechała Anetko?

    Dobrze Pauli obiecuję, że ziemniaczki już niedługo będą miały swój wielki comeback!

    OdpowiedzUsuń
  5. tutaj w Warszawie ;-)
    w sensie, że wschodniej kuchni nie znają! wstyd :P

    OdpowiedzUsuń
  6. chłodnik mniam mniam :)

    OdpowiedzUsuń