piątek, 5 listopada 2010

~ Polsko-włoski romans ~

Postanowiłam wyreżyserować swój własny serial. Ale nie potrzebuję ani kamer ani ekipy dźwiękowej ani tuzina kiepskich aktorów. Ta produkcja będzie miała jednego reżysera, mnie. A kto zagra główne role? Cóż, wszystko zależy od odcinka…

Odcinek 1.
Tytuł: Romans polsko-włoski. Czyli jak połączyć Sernik z Tiramisu.

Akcja: Poleje się rum i rozpłynie się czekolada…

Wystąpią: Ser twarogowy, biszkopty i espresso.

Jakiej udzielilibyście odpowiedzi na pytanie o wymienienie dwóch najbardziej popularnych/lubianych polskich ciast? Zapewne na Waszej liście znalazłaby się szarlotka, makowiec albo sernik. A gdyby ktoś zapytał mnie, które z polskich ciast umiem zrobić? Uf, dobrze, że jeszcze nikt nie miał takiej okazji. Całe szczęście ja ostatnio miałam takich okazji kilka. Okazji do kucharzenia oraz okazji do poznania czarnej strony gotowania, czyli okazji do zrobienia grzechu wartych deserów.


Tak więc wszystkie miski, garnki i talerze poszły w ruch. Gdybym miała w kuchni drzwi, zapewne wydobywały się zza nich kłęby pary. Tak czy inaczej pierwsze wyzwanie uważam za pokonane, gdyż bez pomocy kuchennych robotów ani innych technologicznych wynalazków udało mi się zrobić wyśmienity Sernik Tiramisu według tego przepisu. Wyszło polsko-włosko, ciekawie i pysznie. Oczywiście trochę trzeba się napracować, ale dla końcowego efektu – warto! Dla mnie największym zaskoczeniem, zaraz po tym, że ciasto wyszło, była doskonała śmietanowa polewa. Że ktoś w ogóle wpadł na coś takiego! Życzę smacznego!

1 komentarz: