To wszystko i jeszcze więcej odnajdzie każdy, kto wybierze się do kraju największych filozofów tego Świata – Grecji.
W mojej rodzinie taka coroczna pielgrzymka dla ciała i duszy stała się już tradycją. Czy do kontynentalnej Grecji, czy też na dzikie Cyklady albo na bardziej rozpoznawane i chętnie oblegane przez turystów Kretę bądź Korfu.
Toteż za każdym razem, gdy dopada mnie pogodowa chandra, a jak widać, maj w tym roku nas nie rozpieszcza, przenoszę się myślami gdzieś nad Morze Egejskie…
Dzisiaj, w ramach akcji „słońce na talerzu”, postanowiłam sięgnąć po prawdziwie wakacyjny przysmak i zrobiłam na obiad placuszki z cukinii z łososiem oraz sosem tzatziki.
W mojej kuchni od razu zrobiło się zielono. Zapachniały świeże zioła oraz młody czosnek i dymka.
Kto chociaż raz spróbował prawdziwego, greckiego jogurtu, na zawsze pozostanie niewolnikiem tego kremowego smaku. Niestety w Polsce, mimo silnych starań dystrybutorów oraz producentów żywności, dostaniemy jedynie przypominające konsystencją albo nazwą substytuty.
Zapewne większość z Was wie, że tak naprawdę prawdziwą tajemnicą smacznych potraw, wcale nie jest żaden sekretny składnik, ale świeżość! Właśnie tak! Dlatego, jeśli chodzi o warzywa i owoce, a także mięso i ryby, staram się kupować je na lokalnych straganach. Dzięki temu mam lepszy smak, ale również lepszy nastrój, bo zawsze miło jest zamienić kilka ciepłych słów z zaprzyjaźnionymi sprzedawcami :)
[placuszki w wersji zdeformowanej]
I gotowe do spożycia z plastrami wędzonego łososia i tzatzikami. Bardzo dobre danie na letnie obiady - ciepłe, ale lekkostrawne. Poza tym przydatne w sytuacjach, gdy nie wiemy na co mamy ochotę. Słodycz placuszków przełamuje słony smak ryby, a ostrości dodaje dobrze przyprawiony sos. Voila!
Smacznego!
o! właśnie takich placuszków mi brakuje do wędzonego łososia, którego właśnie wcinam
OdpowiedzUsuńpychotka!
zachęcasz mnie do prowadzenia własnego bloga - choć z moją systematycznością byłoby ciężko...